EMSoft
EMSOFT - ARTYKUŁY MEDIALNE
POWRÓT
» dział "media"
» artykuły medialne

KONTAKT
Kontakt z autorem:
kamilrybikowski@gmail.com

FELIETON KAMILA RYBIKOWSKIEGO

Tele-Euro

Raz na dwa lata zdarzają się takie imprezy piłkarskie, których przebieg śledzą nawet osoby raczej mało zainteresowane popularną ''kopaną'' na codzień - mowa oczywiście o Mistrzostwach Świata i Europy. W wersji telewizyjnej ich relacjonowaniem dla obywateli kochanego kraju nad Wisłą od zawsze zajmowała się opłacana za nasze wspólne pieniądze telewizja publiczna. Za czasów poprzedniego ustroju trudno nawet, by było inaczej, gdyż TVP cieszyła się pozycją całkowitego monopolisty na rynku telewizyjnym. Jednak także po powstaniu telewizji prywatnych przez wiele lat żadna z nich nie spróbowała postawić się na tym polu bogatszemu, potężniejszemu konkurentowi.

Uczynił to dopiero Polsat, kupując prawa do Mundialu 2002, pierwszego po 16 latach z udziałem naszej kadry. Większość spotkań miała zostać wówczas wyemitowana w kodowanym Polsacie Sport, tak więc bliskie było widmo mistrzostw dla wybranych. "Słoneczna stacja" zmiękła jednak - a może raczej zawiodła się na wpływach ze sprzedaży dekoderów, dlatego też odsprzedała TVP prawa do wszystkich najważniejszych spotkań. Sama do tego retransmitowała mecze na głównej antenie w godzinach popołudniowych, przez co masa ludzi będących w czasie rozgrywania spotkań w pracy nawet nie spostrzegła, że mecz nie jest "na żywo", ale odtwarzany. Bardzo podobnie wyglądała historia mistrzostw sprzed dwóch lat, tyle że wtedy obie stacje już wspólnie zakupiły prawa (zwlekając jednakże bardzo z tym zakupem, przez co w żadnej polskiej telewizji nie było transmisji z losowania grup). Dopiero teraz przy okazji Euro 2008 po raz pierwszy w ponad 55-letniej historii ważnego turnieju międzypaństwowego zabraknie w TVP, a wszystko zobaczymy wyłącznie w Polsacie.

Wbrew jednak powszechnej opinii nie ma w tym nic niewłaściwego! Co więcej, możemy cieszyć się, że w końcu doszło do jakiegoś unormowania rynku medialnego w tej dziedzinie, gdzie TVP jest takim samym graczem jak reszta. Bo zasada "może się stać wszystko, byleby mistrzostwa były w TVP" wydaje się żywcem wzięta z epoki "realnego socjalizmu", gdy całkowicie dominować musiały państwowe przedsiębiorstwa. Stacja Solorza przedstawiła UEFA lepszą ofertę i kupiła prawa za 15 mln euro, zaś medium z Woronicza nie ma obowiązku zakupywać sublicencji, zwłaszcza gdy według zarządu kupno połowy spotkań za 9 mln euro nie jest dla firmy opłacalne. Można oczywiście stwierdzić, że na coś ten abonament jest płacony, ale z drugiej strony trudno, by instytucja rozliczająca się z każdej złotówki przed sejmem i KRRiT dopuściła się kupna euro za wygórowaną cenę, narażając się tym samym na straty. Oburzona część kibiców i dziennikarzy nie jest jednak w stanie tego zrozumieć, więc grzmi na łamach prasy czy forach internetowych, wylewając na TVP stek pomyj z powodu braku transmisji - mimo iż większości z nich zdecydowanie bardziej podoba się sposób realizacji transmisji na Polsacie. Wielokrotnie przecież słyszy się o amatorszczyznie, jaka panuje w redakcji sportowej TVP, o tym jak przerywa się mecz, by nadać konferencje prasową, czy o poziomie dziennikarzy sportowych (i niestety trudno się z tymi opiniami nie zgodzić). Dlaczego zatem wszyscy tak przeżywają to, że relację z europejskiego championatu zapowiada chwalona prywatna telewizja?

Najgorsze, że ten dziwny nastrój udziela się również urzędnikom państwowym. Minister sportu Mirosław Drzewiecki karci TVP, dziękując jednocześnie Polsatowi za to, że ten pokaże mecze w głównym kanale. Czy jest jednak coś nadzwyczajnego, godnego podziękowań w tym, że nadawca - z jednej strony - nastawia się na na konkretny zysk, a z drugiej - zamierza zwyczajnie przestrzegać prawa (mecz otwarcia, mecze Polaków, półfinały i finał muszą być pokazywane na otwartej antenie)? Nic to jednak przy tym, co zrobiła Julia Pitera, zgłaszając do prokuratory wniosek o popełnienie przestępstwa przez TVP... Swoją drogą ciekawe, czy pan i pani minister podejmowali by takie działania gdyby we władzach telewizji zasiadali ludzie z ich opcji.

Zajmijmy się jednak "zwycięzcami". Na razie pisanymi w cudzysłowie, gdyż kto tak naprawdę okaże się wygranym, dowiemy się po mistrzostwach - gdy podliczony zostanie bilans zysków i strat. Polsat bardzo chciał odsprzedać część praw do Euro, ponieważ bał się, że za nie przepłacił. Ostatnio też pokrętnie wypowiadał się na temat tego, ile spotkań zostanie pokazanych w paśmie niekodowanym. Jak już wspomniałem, ustawa nakazuje nadawcy zapewnić możliwość oglądania w kanale otwartym meczów naszej reprezentacji i ostatnich meczów turnieju. To pokazać musieli i ani przez chwilę nie było wątpliwości, czy pokażą. Tymczasem niektórzy przedstawiciele Polsatu - jak pan Józef Birka, członek rady nadzorczej - chcieli chyba przedstawić się w roli dobrodziejów, którzy mimo strat finansowych udostępnią te spotkania dla wszystkich. Na pewno straty finansowe przy 10 mln widowni (tyle przypuszczalnie będzie oglądać mecz Polska-Niemcy) są olbrzymie, gdyż za reklamy oczywiście Polsatowi płacą grosze... No ale pan Birka może miał nadzieje, że - jak mawiał pewien poseł - "ciemny lud to kupi".

Włodarze z Ostrobramskiej liczyli pewnie również, że lud ten kupi masę dekoderów z przerażenia spowodowanego możliwością oglądania jedynie skrawka mistrzostw. Gdy już wszyscy dekodery będą mieć zakupione, na kilka dni przed samym Euro można będzie ogłosić, iż "z powodu troski o kibiców futbolu postanowiliśmy nadać większość spotkań na antenie otwartej". Niestety, niemieckie ARD i ZDF już dawno zapowiedziały relacje w całości FTA, przez co wielu kibiców dało sobie spokój z kupowaniem Cyfrowego Polsatu. Klapę dał również jednej z pracowników, który wyjawił program transmisji pewnej z gazet telewizyjnych o kilkanaście dni za wcześnie (swoją drogą, ciekawe czy ów człowiek jeszcze w stacji pracuje?). Dlatego zapewne mniej osób, niż przewidywano, dało się niejako "wyrolować", płacąc za coś, co i tak miałoby za darmo (no, przepraszam, w kanałach sportowych Polsatu dostaną dłuższe studio przedmeczowe :)). Choć i tak grupa ludzi, którzy już zamówili polsatowski dekoder, jest dość pokaźna, i teraz osoby te plują pewnie sobie w brodę, jak wielki błąd zrobiły. Takie są jednak prawa rynku i nie można mieć do Polsatu pretensji, że z nich korzysta.

Na kanałach słonecznej stacji, już czuć atmosferę Euro. Polsat otwarty ma specjalne okolicznościowe logo, a w Polsacie Sport już na tydzień przed mistrzostwami emitowany jest codzienny półtoragodzinny program. Mecze komentować mają między innymi: Mateusz Borek, Roman Kołtoń, Bożydar Iwanow i Przemysław Pełka. Analizą w studiu zajmą się Zbigniew Boniek, Wojciech Kowalczyk, Czesław Michniewicz czy Tomasz Hajto. W dniach spotkań łączne relacje mają trwać ponad 10 godzin. W publicznej nie obejrzymy nawet skrótów, podobnie jak w stacjach z rodziny TVN. Mimo tego zapowiada się wspaniałe piłkarskie święto, miejmy nadzieję, że z dobrym występem biało-czerwonych. Bo co to za różnica, czy oglądamy dobrą grę Polaków w Polsacie czy TVP? Ważne byśmy tę dobrą grę w ogóle gdzieś widzieli...

Kamil Rybikowski
ZOBACZ TEŻ
» polskie stacje TV - metody odbioru
» polskie radia FM w Internecie
» katalog polskich radiostacji internetowych

© Copyright by EMSoft 2003-2008